Wigilia mojego dzieciństwa22-12-2015 autor: Ryszard Galewicz |
WIGILIA MOJEGO DZIECIŃSTWA (24 grudnia kiedyś)
Pierwsza gwiazdka już świeci Niedługo będzie wigilia Stół białym obrusem nakryty Opłatek w środku już leży Oczywiście na sianku, jak każe tradycja Nakrycia rozstawione, jedno wolne… Dla gościa… Potrawy były skromne, dwunastu nigdy nie było Ale świetne pierogi z kapustą MAMA wtedy „robiła” Ale było inaczej jakoś ciepło i miło Przed posiłkiem modlitwa, wspomnienie, Tych, co niema już z nami Potem były życzenia, łamanie się opłatkiem Zaczynała MAMA, potem TATA, ja z braćmi Wieczerza, prezenty, skromne, ale zawsze coś było Przeważnie była to książka, Od czasu, kiedy traktorek, na sprężynę rozebrałem. To był koniec prezentów zabawkowych dla mnie Potem były już książki, w których się zakochałem Tata zaczynał kolędę „Bóg się rodzi moc truchleje…” I tak zostały tylko wspomnienia, które czas zaciera A ja chcę je ratować i próbuję na papier przelać.
Rysiek 24-12-2007 |
Parafia Rzymsko-Katolicka
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku